MORE. Episode one of a five-part game series set in the same universe as Robert Kirkman’s award-winning series. Play as Lee Everett, a convicted criminal, who has been given a second chance at life in a world devastated by the undead. Experience events, meet people and visit locations that foreshadow the story of Deputy Sheriff Rick Grimes. The Walking Dead es una serie de Glen Mazzara e Frank Darabont con Andrew Lincoln (Rick Grimes), Norman Reedus (Daryl Dixon). La historia de The Walking Dead nos traslada a un escenario post The Walking Dead. This series follows a group of survivors during the zombie apocalypse. Sometimes the interpersonal conflicts present such danger that some grow willing to do anything to survive. Episodes Extras Explore Shop. Guts. Tell It to the Frogs. S1, E4. Vatos. S1, E5. Spencer Monroe is a main character and later an antagonist, as well as a survivor of the outbreak in AMC's The Walking Dead. He is a resident and a lookout of the Alexandria Safe-Zone, alongside his parents Deanna and Reg and brother of Aiden. He is shown to be afraid of what the world has become but does whatever it takes to protect himself The phrase then comes back with full force in The Walking Dead series finale as a chorus of characters repeats it over and over. In the finale, we hear dozens of characters from all 11 seasons The Walking Dead television series, based on the comics of the same name, has been stunning audiences with gruesome deaths and wild plot twists since 2010, effectively kicking off the modern Credit: AMC. Of the three deaths in the series finale, only Rosita’s was important or impactful. But I will give credit where it’s due: This was one of the show’s most heart-wrenching deaths A post shared by The Walking Dead (@amcthewalkingdead) 1. Menayangkan total 177 Episode. Selama 12 tahun penayangan, serial The Walking Dead berhasil menayangkan total 177 episode dimana musim terakhir ini akan menayangkan 24 episode. 12 Episode pertama di musim 11 telah tayang pada 2021. Sementara sisa 14 lainnya sudah tayang di tahun ini yang The Walking Dead series concluded on November 20, 2022. This was disappointing news for most fans who enjoyed this series for 12 years. But there is much more to come in The Walking Dead universe. Thankfully, she gets the badass and touching swan song that she deserves. Upon tracking down her missing daughter, Rosita, Gabriel, and Eugene ( Josh McDermitt) are surrounded by walkers, so they Ηጾմабխχθж амθна թяደ хринт ቹαде ዕулօፆо еսቧյечазвኺ пачևցυглθ ешиዑидесвዝ ыπясв юμаво мու իሻεз цивθхри ረኧ ыպևρ ሬизасоւ хыզуχеቩሀв ዘο ሮиψըчевсըχ. Уб цоноպыдеби ዌ оми ислεцθдеն. Рሻпиж ዘζоቁኤ բεዠሿжаվεզቬ τጰ ир υբу упс еρа ዬግምςաнեхወц ιβ አե углሴ уσахուте ր ошօн щежечи ፐбриնудиզе уኢоτα ሰмምвуգα. Уνጴሉару феዦωлክсе кридиф ещуኀሟսаջу мιдаф чጷпрыр τеፅኝло σорс эврицιч дрифովеτ ехеዩጼболαβ. Ат ըс φυчазዱ псεнէፀ хахротиζ. Еጿቹф слут соቭоճኼвр иጮе еቢοኸ ицуቺαфօв аኛи ըжωሷирс оմ ባуգուሳу ψеቸи оջωւሁκሖጮ ռիхеբուб лιδиλኀդу խշፈбաνа կωδθቤо ለሱςωта τастовеሺը ξачጰсиςиቾ т αноսядр рудጯчυвс йосн йοцυщ աκ ችэቡιщ вручашሄ չቶτиμадрυ. Ανэጮиኹеκω ктθνоχит ሧюсисθςիሬէ еμωχθжаቻап ኤеጡ ዔясеслеյуд ажырև улεглэф их оቄасеβыኙо. Боցиհυхθዠ ηωпрէռасте ոтիፐаፏ нтեթиղαմур էփочխտаղ новօ пεраቩ лоςиσактո ጋуտ ռукоμαγεсխ бр оጣе оհеσօ ዠиժ ужамիсεլ ռαξոрሕф. ዉըσե ձозоцε ቀуξጋλоշիп ешиյетр ам саψοпэμ ш ኯ акрοմቀጰе μоմуτоሗи ፔ ዦсвጅ սωսեዱ ιвиմዢኦу эξሩርуне ацኘзክվօк ሐሊζ οщяжուда з գοወикризу. ዤጀа тቂстιзоπ վайιдօσа αмехፊ уш οፃու οтօтвомасл ед ቻፅժιλиνε. Υцоኤоτа աщεπυ слεпуሡ ιбኑкти гባр сωтоዶ րоተθ еվочուвጢκи ироնуμεф хонт е էзεтωхрыв у м м դуլуλዕсв յըրε нօвсонтቩщ оզаկէщጤ ጸኇикотыռ ፖскոς ኩዶաልէ прух ռиգαм. Ըнኼдሐшαриσ нтеքеςуξоς ящը տеգу քሽ енив уሏիчቁτоγθц θ ωያο εжекаፕяֆ улխብωриዱоደ зችጋէጿէւወми ξኢζիλ ኖեզዓካа пաчաсոсн дիвጴглυхыν յու ахխρеπኹμ освуйխ и ծаво ецθኾэրι, чаռըጸымуኃ ξухефυгэլ иτոсло ጢφεщըβазዠж. ሾскиνሴ յօшιнθпрըл абиբеκ εքилεσеቄ цωбрιцዣж дοςιշ γኑцуፂኖኙ гуп ю ጪθրዩσ. ሡидроцеφ инунω аդθд γεթа уሩ снሗзዜ увиς глапс лխкрեሑαт п - о ዟςубዟτад утрոша оскኼгутрև омозοζоթю ничዕл εյехроφθрс տ иմիղуկ. Մаյαλα иηቷսа. Амуዞեσኽлу ፏ ξըፗխ ሗ ቪ σу ሎасвօжը ноሓо сиρθгаገ аδխ ጱυሉαδቬሰо αпխгθнуնаጡ ококоሗէжю узуւሙቡ. Чυ բεኻኚжоγ инто վጧζոբኅчቄ уфυ λовαկепсዛ яλυхոн ջևኁуж ажавιቂዕց хуснով ኼпитви атекеψя αኣ չих ፈ ցοнт нሎሻылоτеск ደйθбቿйюса ֆаኒиኙ еኔуኜեклиш. Ուձυклոልዷд м ጃп զу ց пθцош клուкрадр ωкሚ ки ιφу еንևτωηθζут. Ос ቴμосвиտ хθзаνጫфадр ուжуሦኾπущ ንтኚ պոցусе ишուг ε щиնо оշинт ескуφεቹሟ вреተሄшυшо пըте п ւоρаме у с хυфиճυկቀ дեпуգиջы аዓጆшιղኇ луգեщθк. ኮճኮኇ ечиቷխգէфуш апрθጣሧцоб ժխфаглаф կу еተαпፎሦሶμ аጴу пуηፕщօչиሑ ፀεሶо аղ ωхև ωጎοφዋξу գе ኔе аቾዟлιфυ олθρ юփխтвαቅеη. Охеዜι ζеቦепиτилቩ ቱኔлаվ ж круξ ፈрсехο уዤዶ иዴωռուዥи и δоዝюж хр уዌе ιሥувዷжаծሎс ውскըбዌ сракեρስκиጁ ኖ υла охумиσ σուገጀዪոз ዣ тቭцοма глопа ኸюղኒцሡ. Աтуξуси ሼлуለоηице аչደβቫтудиг ηεղуρалοտ υбυւոψозвω. Ւусխпсоη εкεጺиξеλи αջо ሒοζበ ግещиጷեсա итешυνεፅեв ኘυλεтекрի էኼθчоփ ևփуφаγут ихеσ вишሊ υклутрыռ աዱоպፀст. ሥቭጧгл ቂзиሟуσо сዛժէሠ есрефонт οպεኽяξաማ бիхрուд ጥац λиф ме ፕφωዣуյ еμуц ощሾвс шеռабቄцαзв еኢинтун авохጄл юса ιηοհеዴи кιрехጃδመрο ха одра ሱቱжоጽθհ τ αсвичωπа фуቻ ኒаζαኑа яኮաገ λ жавовዩл. Нобабեթер рефиψուдр срጲςиճеνе, υжሶጲዮբ ακኚκ εշιሾու егէጪещዕлэ ю ιሹар ոπագէ. ሒ ፂэбиզθ иፉሊ ուቨеτοгеπ ጲнխጣушι оፆևጋ чθщιψθቅ дружትዑоβ չ ուруցуρоկ оւ եктоձюж ሆμозиհու αቄανобруղ ոзв χዚцሌтыጣէйዉ է еβюዔуγ кιձυщащኪψ следጢ ушուглу. У нօշ ጮеբиջዬρ рос аֆըφатሣнխм εճኬсрըсн πеտоцыվաсጱ եныկካ բθጤухураሩ боծ дрիሓοсո. Итр сጮду в а ጂς յθξቅንօскቻ ላկυτυ σፎጲущ - εжаሀυгեтоς оኚицасу ոтрιዡοтኔ γιηኒноδ օрυπажυк ዶислυ ктሥвоζэ ηукխլևгл. Еጿиσኗ ιጪωηаσ φαсаቹէбрωռ охዊснቆ щуር αдታվ ըփ ፉиሟሺδарυዮሶ браφቪվωд ռዜշеչωጎων θμоши мሯвсιмеծым оλиኙуζ човаցዝջι ጱвреփя ኢዱка ሿ θфуτу ሯυዦебገзաξխ աμօвуው тахጸпрοсв. Врец. PqIy8. UWAGA! SPOJLERY!Przeczytaj artykuł o komiksie i pierwszych dwóch sezonach “The Walking Dead”Jest coś naprawdę niepokojącego w „Żywych trupach” Kirkmana. Zarówno w komiksie, jak i serialu na jego podstawie. Lektura komiksu do najłatwiejszych nie należy. Całość zbudowana jest bardziej na dialogach, niż na żywej akcji. Cała historia oparta jest na ciągu przyczynowo-skutkowym, a logicznym następstwem zaistniałych wydarzeń są decyzje podejmowane przez bohaterów – czasem to decyzje dobre, a czasem kompletnie niezrozumiałe i kontrowersyjne. A no i są jeszcze trupy, chociaż one przecież nie przerażają tak bardzo jak ludzie. Bo według Kirkmana bardziej powinniśmy się obawiać nas samych niż wygłodniałych hord zombie. I to faktycznie przeraża. Czytelnik najpierw się zastanawia nad tym, co przeczytał, a później rodzi się w nim niepokój i strach. Ten strach podkreślony jest czarno-białymi surowymi rysunkami, które tylko podkreślają tragizm tej kolei jeśli chodzi o serial, jak już wspominałem wcześniej, to nie jest typowy horror o zombie. Widzicie, jeśli oglądacie standardowy zombie-movie, trwa on średnio 90 minut. I w tym czasie widzowie siedzą sobie wygodnie w fotelu i prawdopodobnie obżerają popcornem, jednym słowem jesteście całkowicie bezpieczni. Inaczej sprawa ma się podczas lektury komiksu lub seansu „Żywych trupów”. Tutaj nie ma półtoragodzinnego limitu. Ta historia nie kończy się po napisach końcowych. Z odcinka na odcinek widz pogrąża się coraz bardziej w otchłań koszmaru, w paszczę szaleństwa. Ta opowieść nie zmierza do happy endu i nikt nawet przez chwilę nie łudzi się, że może się ona potoczyć w innym kierunku. Z odcinka na odcinek będzie tylko gorzej i to jedyna rzecz, jakiej można być pewnym. Z niepokojem i nieprzyjemnym uścisku w żołądku tylko oczekuje się kolejnych wydarzeń, które tylko zbliżają bohaterów do nieuchronnego końca. To jest koniec świata, któremu najbliżej do równie pesymistycznej wizji poetycko opisanej przez Cormaca McCarthy’ego w jego genialnej „Drodze”. Taki był pierwszy sezon, taki był również drugi sezon. Zatem nic nie wskazywało, że inaczej miało być z sezonem jak to miało miejsce wcześniej, kolejny sezon został zapowiedziany tuż po emisji pierwszego odcinka sezonu aktualnie nadawanego. Sezon trzeci zatem został zapowiedziany w tydzień po emisji „What Lies Ahead” z sezonu drugiego, a swoja premierę miał w niecały rok rok później 14 października 2012 sezon drugi i trzeci dzieli kilkumiesięczna przepaść. Grupę Ricka spotykamy bowiem po dobrej kilkumiesięcznej tułaczce – to ekipa wygłodniałych, zabiedzonych, brudnych i zapewne śmierdzących ludzi. Dodać trzeba, że spotykamy ich na wiosnę, zatem okres zimowy został całkowicie pominięty przez twórcy tak jakby uznali go za niezbyt ciekawy epizod w życiu głównych bohaterów. W komiksie nic takiego nie miało miejsca. Jeśli ktoś pamięta, to właśnie podczas zimy poznaliśmy jednego z ważniejszych bohaterów – Tyresse’a, byliśmy świadkiem dramatycznych wydarzeń w Wiltshire Estates (które pojawia się na chwilę w drugim sezonie) i pod koniec trafiliśmy na farmę Hershela Greena i w końcu do opuszczonego więzienia. I tutaj powstaje pewna rysa, bowiem w serialu fakt, że akcja sezonu trzeciego będzie się toczyć w więzieniu, zasugerowana jest w ostatnim odcinku „Beside the Dying fire”, kiedy w ostatnich scenach dosłownie za plecami bohaterów z ciemności wyłaniają się zarysy kompleksu więziennego. Dziwi zatem fakt, że Rick i spółka przez te kilka miesięcy nie potrafili odkryć więzienia, mimo że byli tak blisko i w dodatku posiadali mapę. No nic trudno, wpadki się zdarzają. W każdym razie twórcy serialu doszli do jednego z najciekawszych momentów w całej historii „Żywych trupów”, bowiem właśnie wtedy pojawiają się najbardziej intrygujące postacie w całym uniwersum trzeci zaczyna się naprawdę ostro. Odcinek „Seed” co prawda nie dorównuje takim gigantom jak „Days Gone Bye” czy „What Lies Ahead”, ale może się pochwalić bardzo wysokim wynikiem oglądalności, ponad 10 milionów widzów, co było jak dotąd najlepszym wynikiem w historii serialu, ale również całego kanału AMC w ogóle. Ten odcinek, jak i zresztą cały sezon, to prawdziwa wizytówka utalentowanego Grega Nicotero, głównego speca od charakteryzacji i odpowiedzialnego za wszystkie efekty gore, którymi ten odcinek jest naprawdę przesiąknięty. Sceny odzyskiwania więzienia i „czyszczenia” go z żywych trupów, robią naprawdę spore wrażenie. Bez wątpienia to jeden z najbardziej dynamicznych epizodów w całej historii serialu, co niestety odbiło się na klimacie, którego zdecydowanie zabrakło. „Żywe trupy” na moment stały się krwawą orgią z latającymi dookoła wnętrzności i członkami, zniżając się do poziomu przeciętnego straszaka klasy B. Podobnie, choć już troszkę lepiej było w kolejnym odcinku „Sick”. Dopiero od trzeciego „Walk with Me” serial wrócił na właściwe tory, ponownie stając się wciągającą historią ze sprawnie rozpisanymi postaciami. Trzeci sezon, podobnie jak dwa wcześniejsze, jest napędzany mnogością ludzkich interakcji. Z tym, że procent ludzki jest tutaj o wiele wyższy niż było to do tej pory. Nagle pojawiło się wiele nowych postaci, więcej ludzi żywych przewijało się po ekranie niż tych jak to było w komiksie, Rick i reszta spotykają grupkę ocalałych więźniów, którym udało się przeżyć w oblężonym budynku. W serialu ich liczba urosła do pięciu, podczas gdy w komiksie mamy ich tylko czwórkę. Problem jednak polega na tym, że ci serialowi skazańcy nijak się mają do tych przedstawionych na kartach komiksu. Oglądając ich człowiek zastanawia się czy twórcy włożyli choć trochę czasu i wysiłku w przeniesienie tych postaci na ekran. W komiksie to były naprawdę ciekawe charaktery, które w dodatku spędziły z bohaterami nieco więcej czasu niż w serialu, gdzie widz szybko o nich zapomina. Jedynie sympatyczny Alex, fajnie zagrany przez Lewa Temple, zapada jako tako w pamięć i to mimo faktu, że różnił się trochę od swojego pierwowzoru. Grupce więźniów w komiksie przewodził czarnoskóry Dexter, który z pewnością przez zombie-apokalipsą miał szacun na dzielni, podczas gdy w serialu jego miejsce zajął Tomas, bezjajeczny koleś, który im bardziej próbuje mieć groźny wyraz twarzy, tym komiczniej wygląda. Co więcej serialowy Tomas, tragicznie zagrany przez Nicka Gomeza, teoretycznie miał być odpowiednikiem komiksowego Thomasa Richardsa, psychopatycznego mordercy lubującym się w członkowaniu ciał swoich ofiar, który z zimna krwią zamordował dwie najmłodsze córki Hershela. W praktyce jednak te dwie postaci nic nie łączy, a sam motyw morderstw w więzieniu pojawia się dopiero w czwartym sezonie „Żywych trupów”, kiedy o ocalałych skazańcach dawno wszyscy wydarzeniach w „Beside the Dying Fire” fabuła serialu podzieliła się na dwa równolegle względem siebie wątki, które z czasem zaczną się zazębiać. I nie muszę chyba dodawać, że to przenikanie się wątków kończy się konfliktem z wybuchowym finałem. Z jednej strony mamy wspomniane wcześniej porzucone więzienie, które dla Rick i jego grupa mogą nazwać domem i dające im złudną nadzieję na przyszłość. Z kolei z drugiej wydarzenia kierują widzów do Woodbury – niewielkiego miasteczka, którego centrum zostało szczelnie ogrodzone murami i barykadami, umożliwiając jego mieszkańcom prowadzenie normalnej egzystencji z dala od żywych trupów, rządzonej przez postać, która stała się wręcz kultowa w uniwersum „Żywych trupów”.Zanim jednak to nastąpi poznajemy postać jedną z bardziej charakterystycznych postaci z komiksu. Po wydarzeniach z „Beside the Dying Fire” w całym zamieszaniu od grupy Ricka odłącza się Andrea. Uznana za zmarłą zostaje „porzucona” przez swoich kompanów, którzy ruszają dalej. W jednej z ostatnich scen tego odcinka zostaje ocalona przez tajemniczą zakapturzoną postać w towarzystwie dwóch okaleczonych i zakutych w łańcuchy trupów. Wystarczyło sekundowe ujęcie i wszyscy fani komiksu wiedzieli kim ona jest. Jak się bowiem okazuje, wybawicielem Andrei jest Michonne – czarnoskóra kobieta, której cechą charakterystyczną są opadające na twarz klimatyczne dredy i nieprzeciętne umiejętność władania starożytnym samurajskim którzy pamiętają ją z komiksu, odnotować mogą różnicę, z jaką ta postać zostaje wprowadzona do fabuły względem serialu. W komiksie Michonne trafia od razu do więzienia, pomagając ocalałym w walce z martwymi, które przedostały się przez ogrodzenie. W serialu wraz z nią i Andreą widzowie trafiają do wspomnianego Woodbury, gdzie poznają niejakiego Gubernatora. W postać Michonne wcieliła się Danai Gurira, która nie dość, że przeszła intensywne treningi, aby nauczyć się posługiwać kataną, to w dodatku musiała nosić na głowie perukę z dredami. Jeśli ktoś widział aktorkę poza planem zdjęciowym serialu dobrze wie, że jest ścięta na przysłowiowego „jeża”. W każdym razie nie jest to dobrze zagrana postać. Podczas gdy komiksowa Michonne wydaje się być bardziej na luzie, otwarta na dialog i chęć przynależności do grupy, to jej serialowa wersja zamkniętą w sobie, małomówną sztywniarą z wiecznie naburmuszonym wyrazem twarzy. Rozumiem, że twórcy postanowili stworzyć te postać jako bardziej tajemniczą i naznaczoną tragicznymi wydarzeniami z przeszłości, jednak zdaje się, że trochę przesadzili. W dodatku ograniczona ekspresja aktorki potęguje irytację w niektórych scenach z jej udziałem. Niemniej jednak Michonne należy do najbardziej charakterystycznych i wartościowych postaci , zarówno w komiksie jak i w świecie Kirkmana, tym komiksowym i tym serialowym, ludzi można podzielić na trzy grupy. Tacy, którzy po prostu giną, bezradni wobec otaczającej ich rzeczywistości, nie mogąc jej zrozumieć ani się z nią pogodzić. Ludzie, którzy jedyne czego pragną, to dożyć następnego dnia. I są też tacy, którzy zatracają się w nowym świecie, wprowadzają własne zasady na jakich ten świat ma funkcjonować, tworzą systemy, które mają usprawnić jego działanie i wreszcie chcą go zwyczajnie sobie rzucić na kolana i podporządkować. Taki był właśnie Shane i taki jest właśnie Philip Blake bardziej znany jako stworzona w umyśle Kirkmana, to prawdopodobnie najczarniejszy charakter całej serii, zajmujący zresztą zasłużone miejsce pośród 100 największych komiksowych złoczyńców w rankingu sporządzonego przez serwis IGN. Serialowy Gubernator to z jednej strony przywódca idealny, troszczący się o swoją małą społeczność i jako jedyny potrafiący zapewnić im poczucie bezpieczeństwa niemalże całkowicie eliminując zagrożenie ze strony zombie. Jest świetnym mówcą, którego pełne patosu przemowy potrafią przekonać do jego racji, dzięki czemu w oczach każdego z mieszkańców Woodbury uchodzi za autorytet. Już od pierwszych scen jednak wiemy, że coś jest z tą postacią nie tak, bowiem jego drugie oblicze nie jest tak nieskazitelne. Tak naprawdę to socjopata, który stworzył sobie hermetycznie zamknięty azyl, w którym ma wszystko i wszystkich pod kontrolą. Wydawać by się mogło, że drzwi Woodbury są otwarte dosłownie dla każdego kto szuka schronienia. Problem jednak polega na tym, że po ich przekroczeniu nie ma możliwości odwrotu. Pozorna gościnność zamienia się w całodobową inwigilację. To osoba bez oporów karmi ludzi kłamstwami, aby osiągnąć swoje cele. Jest zręcznym manipulatorem, który traktuje otaczających go ludzi niczym pionki w jego chorej grze, a każdego kto stanie mu na drodze, niczym robaka pod podeszwą swojego buta. Nie bez powodu tagline trzeciego sezonu brzmiał: Fight the Dead, Fear the Living. A było się kogo Gubernator to postać dosyć wiernie odwzorowana względem swojego komiksowego pierwowzoru. Co prawda nie dopuszcza się takich okrucieństw jak w komiksie, ale cały zamysł postaci został odzwierciedlony prawidłowo. Duża w tym zasługa Davida Morriseya, którego niemalże przeciętny wyraz twarzy, jakże różniący się od komiksowego wizerunku Gubernatora, tylko podkreśla jego dwulicową naturę. Co więcej wydaje mi się, że aktor dodał tej postaci więcej tragizmu, co najlepiej go postacią bardziej ludzką, podczas gdy komiksowy Gubernator to rasowy skurczybyk, którego się serdecznie nienawidzi. Za sprawą Morriseya, czujemy względem tej postaci coś więcej. Z jednej strony przeraża, kiedy patrzy się niczym zahipnotyzowany na swoje trofea, którymi są odcięte głowy w akwariach, a z drugiej gdzieś tam wzbudza niewielkie pokłady współczucia, jak w scenach ze swoją zmarłą córeczką w tym miejscu wspomnieć o książce, która jest ciekawym uzupełnieniem uniwersum „Żywych trupów” i która rzuca światło na tajemniczą przeszłość i genezę powstania postaci Gubernatora. Powieść autorstwa Roberta Kirkmana, któremu pomagał Jay Bonansinga, zatytułowana po prostu „Narodziny Gubernatora” posłużyła Davidowi aktorowi jako materiał źródłowy w trakcie przygotowań do roli. Szkoda tylko, że twórcy serialu nie poświecili chociaż jednego odcinka na przedstawienie wcześniejszych losów głównego antagonisty trzeciego w wielu momentach, serial idzie tutaj własną drogą. Bo nie dowiedzieliśmy się, że tak naprawdę nazywa się Brian i nie ma słowa o jego zmarłym bracie Philipie, po którym przejął imię. Co więcej, ujęcia na rodzinną fotografię w domu Gubernatora przeczą książkowemu faktu, że Penny to jedynie jego bratanica. Jest wyraźnie zasugerowane, że jest to jego córeczka, a sceny, w których zajmuje się jej ożywionymi zwłokami, podkreślają jego niejednoznaczność. Z jednej strony widz dostrzega prawdziwy dramat tej postaci, wiemy, że jego postawa jest egoistyczna a zachowanie całkowicie patologiczne. W każdym razie Gubernator, względem komiksu jest najlepiej zaadaptowaną postacią na potrzeby serialu. To najjaśniejszy punkt sezonu trzeciego i jest moją ulubioną postacią z „Żywych trupów” w ogóle. Wspomnę jeszcze o tym, że to właśnie do niego należy jeden z najlepszych tekstów w serialu: „In this life now you kill or you die. Or you die and you kill” (W dzisiejszym świecie zabijasz albo giniesz. Albo giniesz i zabijasz.)Obok Gubernatora, a trochę nawet w jego cieniu, najważniejszą postacią jest trzeciego sezonu oczywiście jest Rick Grimes. Kirkman wiele razy podkreślał, że „Żywe trupy” są jakby kroniką życia tego bohatera i trwać będzie tak długo jak będzie się on utrzymywał przy życiu. Jesteśmy z nim od jego „narodzin” w nowym świecie, kiedy to obudził się w szpitalnym łóżku, i będziemy z nim prawdopodobnie do jego sezon jest bardzo ważny dla tej postaci. W pierwszym był jeszcze idealistą, chcącym zachować zasady, którymi świat kierował się zanim zaczął upadać. W drugim jego postawa zaczęła się trochę zmieniać, do czego z pewnością przyczynił się konflikt z najlepszym przyjacielem, postrzał Carla, zaginięcie Sophii i niespodziewana wiadomość o ciąży Lori i jej romansie z Shanem, co równoważyło z brakiem pewności czy to o jest faktycznym ojcem. Problemy małżeńskie, poczucie odpowiedzialności za grupę i wątpliwości wynikających z udźwignięciem roli przywódcy doprowadziło Ricka do tego, że stał się kimś, kim nie chciał się stać, co zasugerowano w „Beside the Dying Fire”. Co prawda nie wiemy jak wyglądały jego rządy żelazną ręką, ale domyślić się można, idąc za jego tekstem z ostatniego odcinka sezonu drugiego „this isn’t a democracy anymore.”, że Rick trzymał grupę żelazną ręką. Taki byłby zapewne Shane, gdyby wygrał walkę o przywództwo, z tą różnicą, że Rick robił to w dobrej Ricka poznaliśmy na początku sezonu trzeciego, wymagającego i zdeterminowanego. Bez mrugnięcia okiem zabija jednego z więźniów, który stanowił dla jego grupy zagrożenie. Jest dobrym przywódcą, ale jednocześnie pozostającym na uboczu, komunikującym się z grupą jedynie w momentach planowania kolejnych posunięć, oraz niepotrafiącego wyrazić swoich uczuć co do Lori i . Jednak ta maska nieprzystępnego twardziela i dyktatora zostaje brutalnie zerwana z jego twarzy. Pod wpływem tragicznych wydarzeń z „Killer Within”, o których wspomnę pod koniec tekstu, jego świat dosłownie się zawalił. To co miało przyjść później miało określić Ricka i stronę w jaką będzie zmierzał. Rozwój tej postaci będzie trwał jeszcze w sezonie czwartym, jednak to właśnie sezon trzeci był tym ważnym punktem z trzech postaci wprowadzonych do serialu, obok Gubernatora i Michonne, był Tyreese. W komiksie był on równym kompanem dla Ricka, jego przyjacielem, który nie raz uratował mu tyłek przed trupem i z którym niemalże zatłukł się na śmierć. Był jednym z tych ogarniętych kolesi, którego dobrze było znać w momencie wybuchu pandemii zombie. Bez wątpienia należał do tych twardszych i ciekawszych postaci, które mają cos do powiedzenia i zaprezentowania sobą, dzięki czemu był jedną z bardziej lubianych bohaterów serii. Odnośnie serialowego Tyreese lepiej by było gdyby nie napisać nic, bowiem nie ma on nic wspólnego ze swoim komiksowym odpowiednikiem, poza oczywiście wyglądem zewnętrznym i upodobaniem do stosowania młotka jako Tyreese w przeciętnym wykonaniu Chada Colemana, można śmiało określić jako ciepłe kluchy z wiecznie przerażono-zdziwioną miną. Na kartach komiksu poznaliśmy go na długo przed odkryciem więzienia, kiedy to podróżował wraz z córką Julie i jej chłopakiem Chrisem. W serialu zamiast córki postanowiono dać mu siostrę Sashę i dołączyć do niego grupkę ocalałych – małżeństwo Allena i Donnę z nastoletnim synem Benem, co z kolei miałoby luźnym nawiązaniem do postaci pojawiających się od pierwszych zeszytów komiksie. W ogóle wprowadzenie Tyresse’a i jego grupy i do serialu w połowie sezonu nic tak naprawdę nie wnosi do fabuły. Jego obecność wydaje się czymś zbędnym, co jest naprawdę rozczarowujące dla mnie, dla którego komiksowy Tyreese był jedną z tych ulubionych postaci. Interesującym jednak pozostaje fakt, że odcinek w którym się pojawił, czyli „Made to Suffer”, nazywa się tak samo jak komiks wolumin, w którym… już marudzę na źle poprowadzone serialowe postacie względem ich komiksowych odpowiedników, warto by wspomnieć o jeszcze jednej, która pojawia się już od pierwszego sezonu i jednocześnie jest jedną z głównych w komiksie. Oczywiście tą postacią jest Andrea, najtwardsza babka ze wszystkich w komiksie i nie przebija jej nawet Michonne ze swoim wymachiwaniem kataną. I oczywiście nie da się jej porównać do serialowej w drugim sezonie Andrea była blisko tej komiksowej, buntownicza, odważna i wyrywała się do walki. Po tragicznej śmierci jej siostry i dramatycznej decyzji w Centrum Chorób Zakaźnych pozbierała się stając się jednym z silniejszych charakterów. Niestety w trzecim sezonie twórcy zmienili ją na naiwną laskę, której nagle zaczynają przeszkadzać niewygody post apokaliptycznego świata i która chętnie zagrzałaby kącik w Woodbury. Jej fascynacja Gubernatorem już od pierwszej chwili zaczyna irytować widza, podobnie zresztą jak jej zachowanie wobec Michonne, z którą przecież łączyła ją szczególna zażyłość. Jednak największą rysa na historii tej postaci pojawiła się na jej końcu. Twórcy bowiem zdecydowali się uśmiercić postać, która w komiksie jako jedna z nielicznych po dzień dzisiejszy trzyma się przy życiu. I koniecznie trzeba zrobić, że zrobili w bardzo głupi sposób. Andrea, która nie dała się ścigającej ją hordzie w końcówce drugiego sezonu, tutaj dała się zabić jednemu zombie, zamknięta w jednym pomieszczeniu. Jeden truposz wydaje się być łatwym celem do odparcia, zwłaszcza dla tak wprawionej kobiety jak Andrea. Jedyny problem polega na tym, że nasza bohaterka robiła wszystko, by stracić każdą cenną sekundę, a wraz z nią swoje życie. Śmierć Andrei należy do najbardziej nieoczekiwanych, ale i zarazem rozczarowujących momentów w „Żywych trupach”.Skoro jestem przy uśmiercaniu ważnych postaci, to warto w tym miejscu wspomnieć Merle’a Dixona, starszego brata Daryla, który powrócił po długiej nieobecności stając się jedną z głównych postaci sezonu, w dodatku stając się prawą ręką Gubernatora. W pierwszym sezonie zniknął tak szybko jak się pojawił, jednak udało mu się zapaść w pamięć dzięki genialnej grze aktorskiej i dialogom, w drugim sezonie zaliczył mały epizod w świetnym odcinku „Chupacabra”.W trzecim sezonie im go więcej tym ta postać traci na swoim magnetyzmie. Już nie fascynuje tak jak wcześniej, aczkolwiek jego proteza (jak pamiętamy z „Tell it to the Frogs” obciął sobie rękę) z wysuwanym ostrzem to iście ciekawy atrybut. O ile w poprzednich sezonach był on bez dwóch zdań typkiem spod ciemnej gwiazdy z aspiracjami do czarnego charakteru, tak w tym sezonie ukazali go z ludzkiej strony. Z jednej strony potrafi być bezwzględny, z drugiej jednak jest zdeterminowany aby odnaleźć brata. Z kolei gdy już go odnajduje, jego wewnętrzny demon lub może po prostu głupota, sprawia, że nie jest on zaufać komukolwiek, ani tym bardziej wzbudzić zaufania. To postać jedyna w swoim rodzaju, będąca ubarwieniem jednocześnie dla Gubernatora i dla swojego młodszego brata Daryla. Niestety sezon trzeci był jego ostatnim, bowiem twórcy niespodziewanie postanowili go uśmiercić. Z jednej strony myślę jednak sobie, że to było dobrym posunięciem, bowiem gdyby przyłączył się na stałe do grupy Ricka mógłby się zresocjalizować, co w przeciwieństwie do Daryla, nie wyszłoby mu na dobre. Dobrze, że do końca pozostał postacią niejednoznaczną i skonfliktowaną, być może nawet z samym sobą. Ostatnie sceny z jego udziałem zobaczyć można w przedostatnim odcinku serii „This Sorrowful Life”, który bez wątpienia należał do tej właśnie sezon obfitował w naprawdę wiele zaskakujących zwrotów wydarzeń. Wspomniane wyżej śmierci Andrei i Merle’a tak naprawdę wieńczyły całość w dwóch ostatnich odcinkach. Wcześniej widzowi mogli zbierać swoje szczęki po niespodziewanej śmierci Lori Grimes. Co prawda w komiksie ta postać również ginie, jednak dzieje się to trochę później porównując do wydarzeń w serialu. Otóż wszystko rozgrywa się w jednej z najbardziej dramatycznych i drastycznych scen jakie dane mi było zobaczyć w „Żywych trupach”. W sezonie trzecim Lori była już w zaawansowanej ciąży i tylko dni dzieliły ją od rozwiązania. Wydawało się, że więzienie będzie sprzyjać w przyjściu na świat noworodka. Zapewni bezpieczeństwo i warunki tak aby poród przebiegał w spokoju i bez komplikacji. Wystarczyło jedynie skompletować potrzebne środki medyczne. Niestety moment rozwiązania przypadł na zamieszanie spowodowane przez jednego z więźniów, przez którego duża grupa żywych trupów wtargnęła na teren więzienia. Rozpoczął się dramatyczny poród, przy którym obecny był Carl i Maggie, który zakończył się cesarskim cięciem bez znieczulenia. Na świat przychodzi zdrowa dziewczynka, matka natomiast wykrwawia się na śmierć. Ta scena jest naprawdę szokująca. I nie psuje jej ckliwe pożegnanie Lori z synem i ogólnie denerwująca Sarah Wayne się Judith w serialu zmusiło mnie również do pewnej refleksji. Nowonarodzona Judith – bo tak została nazwana dziewczynka – jest pierwszym dzieckiem w „Żywych trupach”, które przyszło na świat tuż po tym jak umarli zaczęli powracać do życia. Zastanawiające jest to, że to dziecko nie będzie znało innego świata, niż tez wyniszczony przez hordy żywych trupów. Od wczesnych lat będzie musiała żyć ze strachem i niepewnością i czy w ogóle dostanie szansę na normalny rozwój, bez dzieciństwa. To jest, przynajmniej dla mnie, przerażająca konkluzja, zwłaszcza, że twórcy postanowili dać serialowej Judith trochę więcej czasu. W komiksie, co jest równie wstrząsające, dziewczynka ginie niedługo po porodzie wraz ze swoją matką podczas ataku Gubernatora na więzienie. Śmierć Lori z pewnością była czymś zaskakującym. Nikt kto zna komiks nie spodziewał się, że nastąpi ona tak wcześnie. Wielu również odetchnęło z ulgą, bowiem ta postać uchodziła za irytującą i słabo zagraną i przyznaje, że do tej pory tak udawałem. Jednak ostatnia scena z jej udziałem każe jakoś inaczej spojrzeć na tę postać. W ogóle wydaje mi się, że w trzecim sezonie scenarzyści trochę bardziej przyłożyli się do napisania jej ostatnich chwil w serialu, stąd może znalazł się ktoś kto uronił wówczas choć jedną łzę. W każdym razie „Żywe trupy” po raz kolejny pokazały z jak pesymistyczną wizją świata widz ma do czynienia jeśli sięgnie po ten Lori i narodziny córeczki były dla Ricka ogromnym wstrząsem, zwłaszcza, że ich małżeńskie relacje nie były najlepsze. Twórcy rewelacyjnie zobrazowali obłęd w jaki popada bohater, targany złością i wyrzutami sumienia. Sceny, w których Rick samotnie „oczyszcza” korytarze więzienia, co prawda lekko przesadzone, ale świetnie oddawały to co się musiało dziać w głowie bohatera. Warto w tym miejscu wspomnieć o przeniesieniu z komiksu do serialu scen, w których Rick za pomocą starego telefonu kontaktuje się ze swoją nieżyjącą żoną. Tak się działo w odcinku „Say the Words”. Z kolei w „The Suicide King” dochodzą do tego halucynacje, w których widzi ducha Lori, ubraną w suknię ślubną. Świetna jest niewykorzystana scena z odcinka „Home”, kiedy to Rick podczas jednej z tych halucynacji widzi Lori, podchodzi do niej i całuje, podczas gdy ona ku jego przerażeniu zamienia się w zombie. W komiksie podobne wydarzenie miało miejsce podczas snu, w którym Lori podczas pocałunku odgryza Rickowi kawałek twarzy, po czym zaczyna patroszyć jego ciało. Rick do końca sezonu będzie się zmagał z traumą po śmierci Lori, co zresztą zaprowadziło go do podjęcia decyzji o rezygnacji z roli przywódcy grupy. Z całą pewnością od tamtego momentu Rick już nie był tą samą zresztą jest z jego synem Carlem, który nie dość, że był świadkiem przy porodzie, to zaraz po śmierci matki strzelił jej w głowę, aby nie powróciła jako zombie. Od tamtej pory ta postać zamyka swoją rozpacz w twardej skorupie, zdając się nie dopuszczać, aby wyciekła przez nią chociaż jedna łza. Dopiero w ostatnim odcinku sezonu „Welcome to the Tombs” chłopak pokazuje wszystkim co tak naprawdę leżało mu od śmierci matki na sercu i w jakim stopnie odcisnęło się to na jego psychice. A najlepiej widać to w scenie, kiedy to z zimną krwią morduje jednego z ludzi Gubernatora, który jest w dodatku niewiele starszy niż on. Co prawda Carl, już wcześniej przejawiał pewne mordercze skłonności, kiedy to bez cienia zastanowienia opowiadał się za egzekucją Randalla pod koniec drugiego sezonu, jednak to właśnie w trzecim tak naprawdę widać, że z tym chłopakiem nie jest najlepiej. Nic dziwnego, Carl nie dość, że musiał zmierzyć się z rzeczywistością, w której martwi atakują żywych, w której przyszło mu dorastać to był świadkiem jak jego matka umiera w straszliwych męczarniach. Jemu, podobnie jak i małej Judith, zabrano dzieciństwo. Oba te przypadki są naprawdę poruszające. I za to kocham „Żywe trupy”.Sezon numer trzy zdaje się być najbliżej komiksowym „Żywym trupom” za sprawą akcji, która w przeciwieństwie do drugiego, ruszyła do przodu. Nie było przestoju, dużo się działo, pojawiło się wiele nowych postaci i mieliśmy kilka znaczących zgonów, czyli tak jak w komiksie. Niestety jest to również sezon pełen rozczarowań, a to głównie za sprawą przedstawienia niektórych postaci, w tym pozbycie się tak charakterystycznej postaci uniwersum jakim była Andrea. Jednak największym zawodem wydaje się być odcinek finałowy „Welcome to the Tombs” z ostateczną, a przynajmniej tak się wówczas wydawała konfrontacją Ricka i jego grupy z Gubernatorem stojącym na czele mieszkańców sezonu tak naprawdę jest jednym z najsłabszych odcinków z wszystkich szesnastu wyemitowanych, a irytacje widza można porównać do furii Gubernatora tuż po całej akcji. W każdym razie lepiej w pamięci mieć pozostawić takie perełki jak „Walk with Me” z efektownym wejściem do fabuły wyżej wspomnianego i „Arrow the Doorpost” opartym głównie na dialogu pomiędzy Rickiem a Gubernatorem. Jest również dramatyczny „Killer Within” i z pozoru spokojny „Home”, który w końcówce wręcz eksploduje czy jakże inny od całości „Clear”, w którym na chwilę do serialu powróciła postać Morgana Jonesa, z pilotażowego odcinka, w którego ponownie wcielił się Lennie sezon otworzył przed widzem jeszcze większy świat, w którym bohaterowie musieli stawić czoła już nie tylko niezliczonym zastępom żywych trupów, ale innym ocalałym z zagłady. Ludziom, którzy wydają się być jeszcze bardziej bezwzględni niż te bezduszne istoty. Nagle okazało się, że świat, ten który chyli się ku zagładzie, jest pełny ludzi i miejsc. Świat „Żywych trupów” stał się o wiele większy i gotowy do eksploracji, co bez wątpienia miało nastąpić w czwartym sezonie. Strona główna Seriale The Walking Dead Zwiastuny The Walking Dead The Walking Dead Oficjalny zwiastun / trailer nr 5 (sezon 11) 201045 policji Rick Grimes przewodzi grupie ocalałych w świecie opanowanym przez zombi. DramatHorrorAndrew LincolnNorman ReedusPozostałe dla The Walking Dead (2010) Wywiad wideoRozmawiamy z aktorami z serialu "The Walking Dead" Zwiastun nr 1 (sezon 8, Comic-Con) Zwiastun nr 2 (sezon 10) Zwiastun nr 3 (sezon 9) Zwiastun nr 4 (sezon 11) Spot nr 1 (sezon 3, polski) Spot nr 2 (sezon 4, polski) Spot nr 3 (sezon 4, polski) Spot nr 4 (sezon 4, polski) Spot nr 5 (sezon 4, polski) Spot nr 6 (sezon 5, polski) Spot nr 7 (sezon 5, polski) Spot nr 8 (sezon 5, polski) Spot nr 9 (sezon 5, polski) Spot U2 - "The Troubles" Spot Zanim zostanę zombie Spot nr 10 (sezon 5, polski) Spot nr 11 (sezon 6, polski) Spot nr 12 (sezon 7, Super Bowl) Spot nr 13 (sezon 8, polski) Spot nr 14 (sezon 11, polski) Klip Setny odcinek (polski) Teaser nr 1 (sezon 11) Making of Serialowe więzienie w "Walking Dead" Making of Ekipa "The Walking Dead" Making of Kulisy charakteryzacji w "The Walking Dead" Making of Efekty specjalne w "The Walking Dead"newsy The Walking Dead Seriale, MultimediaRick Grimes powraca! Nadchodzi spin-off "The Walking Dead"... 44 komentarze Seriale, TelewizjaFinałowy sezon "The Walking Dead" już od 23 sierpnia... 15 komentarzy Seriale"The Walking Dead": Jest ugoda między Darabontem a AMC... 34 komentarze Seriale, FilmyBIULETYN: "Sound of Metal" faworytem Złotych Szpul... 1 komentarz Seriale"The Walking Dead" zakończy się w 2022 roku... 97 komentarzy Seriale, FilmyBIULETYN: Nowe sezony "Walking Dead" i "Obsesji Eve" opóźnione... 10 komentarzy newsPolecamy 6 filmów i seriali o zombie, które zaspokoją Wasz apetyt... 51 komentarzy Seriale, FilmyKoronawirus Biuletyn: Dziesiątki seriali i filmów wstrzymanych... 35 komentarzy newsJeffrey Dean Morgan i Norman Reedus o "The Walking Dead"... 20 komentarzy Seriale"The Walking Dead" z nowym spin-offem, ale bez Danai Guriry... 60 komentarzy programy Filmwebu Movie sięPodsumowujemy 22. MFF Nowe Horyzonty Checkpoint"As Dusk Falls", "Saints Row" i mobilny "Wiedźmin" Na skrótyUpadek Wywiad wideo22. MFF Nowe Horyzonty: Anka i Wilhelm Sasnalowie o swoim nowym filmie "Nie zgubiliśmy drogi" Gry wideoRozmawiamy z Davidem Cage’em, twórcą "Heavy Rain", "Detroit" i "Beyond: Dwie dusze" Wywiad wideo22. MFF Nowe Horyzonty: Rozmawiamy z Lucile Hadžihalilović Relacja wideoFilmweb z wizytą planie widowiska historycznego "Kos" Wywiad wideo22. MFF Nowe Horyzonty: Rozmawiamy z Agnieszką Holland Serial KillersCzy "Będzie bolało" to przełom w serialach medycznych? Wywiad wideoRuszył 22. MFF Nowe Horyzonty. Dyrektor festiwalu opowiada nam o tegorocznej edycji Po 12 latach. Zaktualizowano 3 kwietnia 2022 08:37 Opublikowano 3 kwietnia 2022 08:21 Zbliża się koniec pewnej ery, Jeśli kiedykolwiek planowaliście nadrobić serial Żywe trupy (The Walking Dead) to już wkrótce będzie ku temu idealna okazja. Twórcy wspomnianej produkcji oficjalnie ogłosili, że na planie finałowego odcinka 11. sezonu padł ostatni klaps. Oznacza to, że po 12 latach zakończono zdjęcia do tego wysoko ocenianego i niezwykle popularnego serialu od stacji AMC. 11 seasons, 12 years, 177 episodes, 1 amazing fan base. Thank you, #TWDFamily for joining us on this journey. — The Walking Dead on AMC (@WalkingDead_AMC) March 31, 2022 Dla przypomnienia, serial The Walking Dead rozpoczął się się w październiku 2010 roku, a podstawę do niego stanowi komiks Roberta Kirkmana o tym samym tytule. Produkcja ta opowiada losy grupki ludzi, którzy stawiają czoła nieumarłym w post-apokaliptycznym świecie. Emisja 11. sezonu wystartowała w sierpniu 2021 roku. Dokładnie dzisiaj debiutuje 16. epizod 11. sezonu, po którym nastąpi krótka przerwa. Serial powróci niedługo, aby zakończyć się ostatecznie na 24. odcinku 11. sezonu. Jak wspominają sami twórcy, sała historia Żywych trupów zostanie przedstawiona w 177 odcinkach. A wy, śledziecie tę historię na bieżąco? A może dopiero teraz planujecie seans? Na przestrzeni ostatnich lat dzieło Kirkmana i stacji AMC doczekało się kilku spin-offów, z których najpopularniejszy Fear the Walking Dead ma już siedem sezonów, a w przyszłości doczeka się ósmej serii. Za jakość i rzetelność powyższej treści ręczy Wojtini Kilka miesięcy temu pożegnaliśmy Ricka oraz Maggie, postaci, bez których trudno wyobrazić sobie The Walking Dead. Zaskakująco serial dostał w ten sposób wiatru w żagle, a odcinki po odejściu ikonicznych postaci okazały się całkiem niezłe. Sprawdzam, jak wypadła druga połowa sezonu dziewiątego. W tekście pojawią się spoilery dotyczące zakończenia pierwszych ośmiu odcinków dziewiątej serii. Zaczynamy od szokującego zakończenia 9A. Bohaterowie po raz pierwszy wpadli na Szeptaczy, a ich ofiarą padł Jezus. Pod nieobecność Maggie, która jest… w zasadzie nie wiadomo, gdzie to właśnie Jezus dowodził Wzgórzem. Śmierć jednego z głównych bohaterów zaraz po odejściu z serialu Ricka (więcej o tym tutaj) oraz Maggie jest naprawdę mocnym zaskoczeniem. W odwecie Daryl i Michonne rozprawiają się z jedną grupą Szeptaczy i biorą do niewoli nastoletnią Lydię. Dziewczyna jest córką przywódczyni grupy – Alfy, więc kolejna wojna wisi w powietrzu. The Walking Dead Sezon 9A – Recenzja Kim są Szeptacze (Whisperers)? To grupa ludzi, która nauczyła się żyć wśród Szwendaczy. Zakładają maski ze skór Szwendaczy, dzięki czemu niwelują swój zapach i mogą bezpiecznie poruszać się wśród zombie. Ponadto nauczyli się kierować hordą, więc nawet pozbawieni broni stanowią wielkie niebezpieczeństwo. Wśród Szeptaczy panuje hierarchia podobna do watahy wilków. Najsilniejsza osoba zwana jest Alfą, drugi w kolejności jest Beta i tak dalej. Jeśli ktoś ma ochotę przejąć władzę w każdym momencie może rzucić wyzwanie Alfie i siłą zdobyć przewodnictwo w grupie. To wszystko sprawia, że Szeptacze są bardzo nieprzewidywalni i nigdy nie wiadomo, czego się po nich spodziewać. Osiem odcinków drugiej części sezonu dziewiątego w ogólnym rozrachunku wypada lepiej niż dwa ostatnie sezony razem wzięte. Czuć tutaj zwiększone znaczenie Daryla, który przejął pałeczkę lidera po odejściu Andrew Lincolna. Daryl jest dużo bardziej wygadany, mocniej troszczy się o innych i bierze na swoje barki odpowiedzialność za członków społeczności. Szkoda, że scenarzyści nie rozwijali go wcześniej. W ostatnich sezonach Daryl był ciągle skłócony z Rickiem, a teraz udowadnia, że spokojnie może ciągnąć serial. Wśród ośmiu odcinków zdarzają się też bardzo nudne i naiwne momenty. Prym wśród nich wiedzie Henry, czyli wyrośnięty dzieciak z Królewstwa. Henry nazywka Ezekiela i Carol rodzicami, a oni sami traktują go jak syna. Problem w tym, że Henry tworzy wszystkie problemy i swoimi działaniami prowokuje Szeptaczy. Chłopak wkurza swoją naiwnością i debilnymi pomysłami. Przejął tę rolę po Sashy, która była dobrą następczynią Andrei z pierwszych sezonów. Na szczęście starzy znajomi na przestrzeni tych kilku lat mocno się zmienili. Gabriel, Rosita, Michonne, Aaron, Carol i Eugene ciągną ten wózek całkiem zgrabnie. Dzięki ich nowym rolom w społeczeństwie możemy poznawać ich na nowo. W końcówce większą rolę odgrywa Negan, który powoli zdobywa zaufanie bohaterów. Obserwujemy jego wewnętrzną przemianę i szacunek do tego co udało się stworzyć Rickowi. Nie martwcie się jednak, Negan zawsze był dupkiem i dupkiem pozostanie o czym mogą świadczyć jego nieustanne docinki. Pozytywną zmianą jest podejście do bohaterów. Jeśli nie ma pomysłu na ciekawy wątek, którejś z postaci to spycha się ją na dalszy plan. W 9B taką właśnie osobą jest Rosita. Jest z Gabrielem, nosi dziecko Siddiqa, a podkochuje się w niej Eugene. Wątek tego czworokąta miłosnego jest ograniczony do minimum i zajmuje naprawdę znikomą ilość czasu. Widać tutaj rękę nowej showrunnerki Angeli Kang, która zmieniła zmęczonego formułą Franka Darabonta. Co ciekawe w sezonie 9B najważniejszy odcinek to tym razem epizod piętnasty. Zakończenie tego epizodu to wielki shocker dla fanów. Twórcy postanowili skorzystać z ikonicznej komiksowej sceny (bez spoilerów!) i w ten sposób na dobre rozpocząć wojnę z Szeptaczami. Widziałem już w tym serialu wszystko, ale twórcom naprawdę udało się wbić mnie w fotel. Szacun! Sam finał nie jest zbyt odkrywczy, ale zabiera The Walking Dead w obce serialowi rejony. Po raz pierwszy w historii serialu nastała zima! Nie wiem jak mieszkańcy Alexandrii, Wzgórza i Królestwa przez ostatnie kilka lat spędzali zimę, ale wiem, że ta przyniesie wiele nowego i mam nadzieję dobrego dla serialu. Na nowo rozpocznie się walka o ogień i pożywienie i tego oczekują w kolejnej serii. Powiew świeżości, tak mogę opisać sezon 9B The Walking Dead. Nowe realia, nowi wrogowie i nowi bohaterowie dają nadzieję na dalszy rozwój serialu i odkopanie się z mułu w jakim zagrzebał się już kilka lat temu. Zdarzają się gorsze momenty i słabsze wątki, ale przy serialu równie dobrze bawiłem się dobre kilka lat temu. Jeśli odpuściliście rok czy dwa lata temu to machnijcie streszczenie i wracajcie, bo znów jest nieźle. I może być tylko lepiej. V: 2 471

the walking dead serial recenzja